Styl.fm

4-miesięczne dziecko umierało w męczarniach... Jego rodzice nie przewijali go przez DWA TYGODNIE!

Poniedziałek, 11 lutego 2019 |

Z życia

Rodzice 4-miesięcznego dziecka stanęli przed sądem po tym, jak odkryto zwłoki maluszka. Jak donoszą zagraniczne media, ciałko chłopca, które było pokryte robakami leżało w kołysce.

Dziecko imieniem Sterling Daniel Koehn zmarło 30 sierpnia 2017 roku. Jego zwłoki zostały odnalezione w bujaku, w mieszkaniu znajdującym się w Alta Vista w stanie Iowa. Jak się okazało, chłopiec nie był myty, nie była mu zmieniana pieluszka ani nie był przebierany przez dwa tygodnie! Rodzice dziecka nie zajmowali się nim, nawet nie wyjmowali z kołyski...

Rodzice maluszka, czyli Cheyanne Renae Harris i Zachary Paul Koehn pozostawili Sterlinga samego w sypialni, gdzie zasłonili okna i zamknęli drzwi, prawdopodobnie po to, by nie słyszeć jak płacze.

Chłopiec zmarł poprzez zaniedbanie - fekalia, a dokładnie bakterie E. coli które znajdowały się w pieluszce, przedostały się poprzez skórę do krwiobiegu, co spowodowało infekcję. Również warunki panujące w pokoju tylko pogorszyły stan zdrowia dziecka. Panował w nim zaduch i wysoka temperatura. Owady zaczęły składać jaja, z których wylęgiwały się robaki. Larwy oblazły ciałko dziecka, gdy te jeszcze żyło...

Jak podają media, 4-miesięczne dziecko zmarło z powody niedożywienia, odwodnienia i silnej infekcji. W momencie zgonu chłopiec ważył jedynie 3 kg, czyli niewiele ponad masę urodzeniową. Jak poinformował Coleman McAllister, zastępca prokuratora generalnego stanu Iowa:

Chłopiec zmarł z powodu pieluszkowego zapalenia skóry.

Policjanci zatrzymali rodziców zmarłego chłopca. Co szokujące, w czasie gdy kilku miesięczne dziecko umierało, jego rodzice zajmowali się 2-letnią córką, która przebywała w tym samym mieszkaniu.

Ojciec zmarłego dziecka został skazany na dożywocie. Jak powiedziała asystentka prokuratora, Denise Timmins:

Zachary Paul Koehn był świadomy tego, co się dzieje, ale zdecydował się nie robić nic.

Przed sądem stanęła również matka zmarłego dziecka. Jej obrońca przekonywał, że jego klientka cierpi na depresję i ma zespół stresu pourazowego. W dodatku jest uzależniona od narkotyków. Wyrok zapadnie pod koniec lutego bieżącego roku.


Źródło: twitter.com
Oceń:
4 / 11 głosów