Styl.fm
Podobne tematy
Kategorie pytań

b.londynka 2009-02-05 o godz. 11:30, odsłony: 18634 -1

Antykoncepcja na kilka lat... co wybrac?

Pewnie sie powtarzam, pelno tu tematow o pigulkach, npr itp... jakby ktos znalazl cos odpowiedniego dla mnie to prosze odeslac;)

Mam dopiero 21 lat i mimo ze bardzo chce dzidziusia nie moge sobie po prostu pozwolic teraz na niego/ nia?:D Planuje zaczac studia, poza tym mieszkamy z mezem w Anglii a ja nawet nie wyobrazam sobie ciazy na tym ich angielskim chemicznym jedzeniu... Mniejsza o to, jaka metode antykoncepcji polecilybyscie malzenstwu ktore nie planuje dzieci przez najblizsze.. 4 lata powiedzmy? Na razie biore tabletki ale zastanawiam sie nad ostawieniem tej chemii, hormonow... (w ktoryms watku pisalam, ze juz skonczylam ale wynikly nowe plany i zabralam sie za nowe opakowanie...). Czy znajdzie sie ktos, kto z powodzeniem stosowal inna, mniejsz szkodliwa dla zdrowia metode przez dluzszy czas?

Odpowiedzi (44) Kategoria: Miłość i seks :: Antykoncepcja Ostatnia odpowiedź: 2017-03-06, 14:39:17 Tagi: ,

Najnowsze / Najstarsze

xandra 0

2009-02-05 o godz. 12:30

A może spirala?
Jednorazowy koszt na 3 do 5 lat.
I już pada opinia że jest tylko dla matek - czyli dla kobiet które rodziły, no ale to już kwestia opinii ginekologa.
Zapytać warto, ja miałam i byłam zadowolona.

Keito 0

2009-02-06 o godz. 11:15

nie jestem lekarzem, więc się nie wypowiadam. Najlepiej to samemu porozmawiać ze specjalistą....

Syndy 0

2009-02-06 o godz. 11:20

a może plastry nie sa szkodliwe dla wątroby tak jak tabletki ja tez bralam tabletki przez 3 lata i zmienilam na plastry

maela 0

2009-02-09 o godz. 11:41

jak dla mnie spirala po dziecku czy prxzzed odpada nie mogłabym zaakceptowac czegoś obcego w ciele.
rzucaj tabsy póki możesz ja zrzuciłąm je za późno a teraz cirpię na wątrobę ehh...

pozdawiam młodą mężatkę

młoda mężatka

b.londynka 0

2009-02-09 o godz. 16:06

Tez chyba nie zaakceptowalabym spirali...

Syndy- a moze cos wiecej na temat plasterkow? Tzn nie chodzi mi o teorie, bo to sobie moge sama wyczytac ale jak sie sprawdzaja, czy jestes zadowolona, jakies skutki uboczne?

Czy ktos stosowal metody naturalne ( z powodzeniem!) przez kilka lat?

maela 0

2009-02-09 o godz. 16:19

ja stosuję od dłuższego czasu (prawie rok) metody naturlane z lady-compem, który pomaga mi określic dni płodne i niepłodne a jego wskazania są skuteczne w 99,3 %.

Gość 0

2009-02-09 o godz. 16:35

b.londynka napisał(a):
Czy ktos stosowal metody naturalne ( z powodzeniem!) przez kilka lat?

1,5 roku; potem zdecydowaliśmy się starać o maluszka.

ale są chyba na forum 'weteranki' - zajrzyj do wątku o npr (ewentualnie do poprzedniego - już zamkniętego.

Alma_ 0

2009-02-09 o godz. 22:13

b.londynka napisał(a):Syndy- a moze cos wiecej na temat plasterkow? Tzn nie chodzi mi o teorie, bo to sobie moge sama wyczytac ale jak sie sprawdzaja, czy jestes zadowolona, jakies skutki uboczne?
To może ja coś Ci o nich podpowiem...

Stosowałam półtora roku. Generalnie nie czułam żadnej różnicy między nimi a antykoncepcją doustną, żadnych dodatkowych skutków ubocznych, ani też nic spektakularnie na plus. Są bardziej przyjazne dla wątroby, ale ja biorę piguły już prawie 8 lat, a próby wątrobowe mam wzorowe.

Minusy - ten plasterek cholerny, który gdzies trzeba przecież przykleić, nieestetyczne toto (klej na brzegach zawsze się brudził), odkleja się w dłuższej kąpieli czy jak się człowiek mocniej spoci... No i jest drożej - ok. 60zł/miesiąc.

Zrezygnowałam - bo jednak okazało się to dla mnie mniej wygodne niż pigułka (mimo, że trzeba przyklejać raz na tydzień - plus dla zapominalskich). Jeśli komuś takie mankamenty nie przeszkadzają albo ma problemy z wątrobą - mogę polecić.

Gość 0

2009-02-18 o godz. 21:51

co do plastrów(zastanawiałam sie nad ich stosowaniem) to moja ginekolozka powiedziała mi ze wcale nie sa mniej szkdliwe od pigułek, poniewaz substancje w nich zawarte wnikaja do krwi a tym samym do wszystkich układów. Ze sa ostro przereklamowane, ich pozytywem jest jedynie to ze zmienia sie je co tydzien.

Alma_ 0

2009-02-19 o godz. 00:54

pysiunia napisał(a):co do plastrów(zastanawiałam sie nad ich stosowaniem) to moja ginekolozka powiedziała mi ze wcale nie sa mniej szkdliwe od pigułek, poniewaz substancje w nich zawarte wnikaja do krwi a tym samym do wszystkich układów.
A pigułki to niby jak działają?

Zwykly-cud 0

2009-10-06 o godz. 13:51

Zdecydowanie npr. My stosujemy z mezem ze wzgledow przekonaniowych i tego ze zadnej sztucznej ingerencji bym nie zniosla. Spirala? Okropnosc!! To nie zadna antykoncepcja tylko wczesne poronienie! Zarodek nie moze sie zagniezdzic, wiec ginie. Dla mnie etycznie nie do przyjecia.

Gość 0

2009-10-07 o godz. 19:27

Ja npr przez rok z powodzeniem a myślałam , że polegnę w pierwszym cyklu i zawsze na tą metodę psioczyłam.

awangarda w stylu retro 0

2009-10-07 o godz. 19:42

blondynko, a moze zastrzyk?

kasia_ewa 0

2009-10-08 o godz. 16:05

awangarda w stylu retro napisał(a):blondynko, a moze zastrzyk?
DepoProvere odradzam z calego serca...

Przeszlam... Bralam... i dziekuje :|

Gość 0

2009-10-11 o godz. 00:42

awangarda w stylu retro napisał(a):blondynko, a moze zastrzyk?
Zastrzyki sa o tyle gorsze od tabletek o ile plasterki lepsze - chodzi o jednorazowa dawke hormonow. O ile pigulka to raz dziennie mala dawka, plaster to stale minimalna dawka to zastrzyk to raz na 3 miesiace konska dawka hormonow i dodatkowej chemii - watroba sie nie ucieszy.

A watpliwosci mam takie same, jak b.londynka. Pierwszy miesiac bez pigulek (po 5 latach) i zastanawiam sie co dalej. Zastrzyki wykluczam, mysle o npr+jakas mechaniczna (na zasadzie w dni plodne abstynencja, w nieplodne cos jeszcze) ale nie wiem czy nie wroce do tabletek - skuteczne sa jednak.

Marzy mi sie pigulka dla fecetow

Gość 0

2009-10-11 o godz. 10:57

My stosowaliśmy NPR ponad rok - plus gumki. Wersję zmodyfikowaną, ale nie w tę ostrożną stronę ;)
I to jest skuteczne - serio (pod warunkiem, że rozumiemy, o co w tym chodzi). Szczególnie mój mąż był bardzo zdziwiony, bo był nastawiony bardzo negatywnie do całego przedsięwzięcia ;)

b.londynka 0

2009-10-12 o godz. 11:59

Skoro topik zostal wyciagniety, to napisze co u mnie ;)

Ostatecznie odstawilam cala chemie i probowalam przerzucic sie na NPR. W moim przypadku metoda ta nie wypalila, prowadze nieregularny tryb zycia i budzenie sie rano (po 4 godzinach snu np) bylo zbyt uciazliwe. Po dwoch miesiacach mierzenia temperatury staram sie okreslic dni plodne i nie wg "kalendarzyka". W miedzyczasie zmienilo mi sie troche podejscie do pomyslu ciazy i dzieciaczka w Anglii ;), wiec nie przejmuje sie skutecznoscia, no a dodatkowo uzywamy prezerwatyw. Zaczynam wlasnie college i myslalam o powrocie do tabletek ale maz kategorycznie sie temu sprzeciwil ;) Tak wiec sobie czekamy na niespodzianke... :D

Gość 0

2009-10-12 o godz. 12:21

Faktycznie przy nieregularnym trybie życia poranne wstawanie jest bolesne - ale do przeżycia (np. ja budziłam się rano wyłącznie w te dni w weekendy około środka cyklu, które były decydujące dla wyznaczenia owulacji - jeśli nie miałam innych objawów typu śluz, spałam normalnie długo i po prostu wykres był z dziurami. Inna sprawa, że po pewnym czasie przyzwyczaiłam się, żeby się obudzić, zmierzyć temperaturę - to raptem minuta, zapisać ją i zasnąć - bez odzyskania pełnej świadomości). ;)

b.londynka 0

2009-10-12 o godz. 13:14

Madeleine napisał(a):Faktycznie przy nieregularnym trybie życia poranne wstawanie jest bolesne - ale do przeżycia (np. ja budziłam się rano wyłącznie w te dni w weekendy około środka cyklu, które były decydujące dla wyznaczenia owulacji - jeśli nie miałam innych objawów typu śluz, spałam normalnie długo i po prostu wykres był z dziurami. Inna sprawa, że po pewnym czasie przyzwyczaiłam się, żeby się obudzić, zmierzyć temperaturę - to raptem minuta, zapisać ją i zasnąć - bez odzyskania pełnej świadomości). ;)
A u mnie doszlo do tego, ze wylaczylam budzik o 7 rano, bralam termometr i ... budzilam sie 2- 3 godziny pozniej z termometrem obok mnie w lozku lol Tempki oczywiscie nie zmierzylam lol

Gość 0

2009-10-12 o godz. 19:10

b.londynka napisał(a):
A u mnie doszlo do tego, ze wylaczylam budzik o 7 rano, bralam termometr i ... budzilam sie 2- 3 godziny pozniej z termometrem obok mnie w lozku lol Tempki oczywiscie nie zmierzylam lol

Znalazłam na to sposób - kupiłam elektroniczny - taki z tych superdokładnych, co mierzy do dwóch miejsc po przecinku i zapamiętuje ostatni wynik. 8) Jak zasnęłam, to po przebudzeniu po prostu spisywałam, co wykazał, bo zapamiętywał. 8)