Styl.fm
Podobne tematy
Kategorie pytań

wan 2010-12-23 o godz. 00:24, odsłony: 4777 0

Dlaczego facetom nic sie nie chce??? zero wyobrazni

Musze troche ponarzekac na mojego meza nic ale to nic nie wychodzi z jego inicjatywy juz mam naprawde dosyc, zero pomyslow na spedzanie czasu, ale ponarzekac sobie lubi. Wszystko na mojej glowie czasem czuje jakbym miala dwie prace jedna w biurze i druga jak wracam do domu pranie sprzatanie gotowanie, czuje sie po prostu nie doceniana. Nie wiem moze powinnam zajac sie soba i sie nie przejmowac. Nie wiem Wy tez tak macie? Czy facetow nie da sie zmienic? Uslyszalam kiedys ze faceci maja lepiej po zamazpojsciu a kobiety wrecz przeciwnie i chyba to prawda. A wydawalo mi sie ze bedziemy raczej nowoczesnym, partnerskim zwiazkiem. Dzis w ramach protestu nie robie obiadu niech sobie odgrzeje z wczoraj.

Odpowiedzi (52) Kategoria: Czas wolny Ostatnia odpowiedź: 2010-12-25, 22:41:12 Tagi: , , ,

Najnowsze / Najstarsze

Kerala 0

2010-12-23 o godz. 01:24

wan napisał(a): Nie wiem moze powinnam zajac sie soba i sie nie przejmowac.
powinnaś
wan napisał(a): Czy facetow nie da sie zmienic?
zabrzmiało, jakbys pisała o obcym gatunku. Każdego da się zmienić na tyle, na ile sam ma ochotę. Dlatego najlepiej zmieniać siebie.

wan napisał(a):Uslyszalam kiedys ze faceci maja lepiej po zamazpojsciu a kobiety wrecz przeciwnie i chyba to prawda. A wydawalo mi sie ze bedziemy raczej nowoczesnym, partnerskim zwiazkiem. Dzis w ramach protestu nie robie obiadu niech sobie odgrzeje z wczoraj.
nie wierz we wszystko, co ludzie powiedzą 8)
Nowoczesność nie polega na nierobieniu obiadów (nie polega zresztą równiez na robieniu obiadów).
Po prostu pogadaj. Proste a skuteczne.

kerala

Gość 0

2010-12-23 o godz. 09:28

Wan nie jestes sama.

Ja tez jak sama nie wymysle czegos : spedzanie wolnego czasu, urlop, jakis wypad za miasto, weekendy, uroczystosci, powtarzajace sie swieta, prezenty , urodziny imieniny , walentynki, rocznice itd to on palcem nie kiwnie. Sam nic nie wymysli ale i nie narzeka(jeszcze by tego brakowało) zawsze to ja wychodze z inicjatywa on albo przytaknie albo nie, zawsze sama musze wszystko wyszperac , porównac wybrac itd. I naprawde rozmowy na wiele sie nie zdaja. Ile to było mowienia. rozmowy były owszem ale z jego strony to było tylko ze sie czepiam, ze ciagle cos mi sie nie podoba. a ja mam juz serdecznie dosyc myslenia za dwoje. czasami mam wrazenie ze byłabym lepszym facetem niz on bo o wszystkim staram sie pamietac, zaskakiwacosobe ktora kocham . Kocham mojego meza i to mocno , ale mam q...a juz dosyc . I wiem ze widziałam za kogo wychodze ale ja nie chce takiego zycia juz do konca.

DobraC 0

2010-12-23 o godz. 09:35

ja tam mysle ze wszystko to kwestia pogadania i... lekkiego ukierunkowania ;)
my nie jestesmy nowoczesnym malzenstwem bo maz herbate przypali lol wiec obiady ja gotuje
ale za to nie wiem gdzie w moim domu scierki, mopy etc ;)
IMHO grunt to podzial obowiazkow. taki na ktory godza sie obie strony i obu stronom z nim dobrze

Gość 0

2010-12-23 o godz. 09:35

A i to nie jest tak ze sie czepiam opierdoły. Ja wiem ze on duzo pracuje, jest zmeczony ciagle i moze mu sie nie chciec ale to nie zwalnia go z inwestowania , dbania o nasz zwiazek . Ja tez pracuje a musze pamietac o zakupach zeby maz miał co na kanpki do pracy połozyc, zeby popłacic w terminie rachunki itd. jeny a co bedzie jak beda dzieci :( zamiast sie cieszyc to wiem ze bede miała jeszcze wiecej obowiazków i bede sama bo maz w pracy.

wan 0

2010-12-23 o godz. 09:37

Co do sprowadzania nowoczesnosci do gotowania to chcialam raczej lepiej zobrazowac sytacje, przed oczami pojawil mi sie stereotyp kury domowej, ale tak naprawde co oznacza nowoczesnosc w zwiazku? Czy jest to tylko piekna idea a zycie zyciem bo wiecie co tak naprawde staram sie przywolac w pamieci jakis przyklad zwiazku naprawde nowoczesnego tzn takiego w ktorym oboje sa partnerami na rownym zasadach przynajmniej ja to tak pojmuje i szczerze mowiac wsrod moich znajomych i rodziny trudno mi znalezc taka pare. Wiec moze sie oszukujemy??
Co do wiary mojej naiwnej w to co mowia inni nie jestem w stanie tego pokonac wiec pozostaje sluchac tylko madrych ludzi :)
Tak czy inaczej ciekawa jestem waszych opinii

Gość 0

2010-12-23 o godz. 09:52

Mysle ze to wszystko co teraz ma miejsce jest odzwierciedleniem domu naszych drugich połówek ( moze nie u wszystkich ale w moim przypadku tak jest). Jak mamunia synia wychowa, taki potem synowa bedzie miała pozytek z niego. I nie mowie tu o nie odcietej pepowinie ale o przyzwyczajeniach. bo dla teakiej osoby to jest normalna sytuacja ze ktos pomysli za nia.

wan 0

2010-12-23 o godz. 09:59

nie sadze zeby chodzilo o myslenie za kogos a raczej o wygodnictwo, choc moze masz racje bo jesli matka jest silna osobowoscia i wszystkim dyryguje to pozniej trudno sie dziwic, aczkolwiek moja tesciowa raczej starala sie zeby jej panowie pomagali we wszystkim byc moze jednak nie zostawiajac im pola do wlasnych pomyslow?? ;)

elek 0

2010-12-23 o godz. 10:21

podam swój przykład... jestem po 30-tce w życiu nie ugotowałam obiadu... odkąd wyszłam za mąż nie robię też śniadań i kolacji... mąż wychował się w domu gdzie jego matka nie pracowała i zajmowała się domem.. i wszystko miał podsuwane pod nos.. bez zająknięcia przejął obowiązki w domu.. nawet wyszkoliłam go w sprzątaniu.. (chociaz może dalekie go jest od ideału- no ale cóż nie można mieć wszystkiego) 8) wydaje mi się, że sporym błędem jest nasze postępowanie... za bardzo ich wyręczamy... :| myślę że gdybym się zmusiła i zaczęła gotować to napewno nie miałabym tak dobrze... za to ja piorę, prasuję i generalnie sprzątam...

Gość 0

2010-12-23 o godz. 10:23

wan napisał(a):nie sadze zeby chodzilo o myslenie za kogos a raczej o wygodnictwo, choc moze masz racje bo jesli matka jest silna osobowoscia i wszystkim dyryguje to pozniej trudno sie dziwic, aczkolwiek moja tesciowa raczej starala sie zeby jej panowie pomagali we wszystkim byc moze jednak nie zostawiajac im pola do wlasnych pomyslow?? ;)
o dokładnie o to mi chodziło o wygodnictwo :) dobrze jest miec swiadomosc ze ktos to za ciebie zrobi,wiec po co sobie głowe zaprzatac jesli kto inny sie postara wymysli, zaproponuje :) a ze trafiło na nas to cóz :(

Gość 0

2010-12-23 o godz. 10:36

wan napisał(a): nic nie wychodzi z jego inicjatywy juz mam naprawde dosyc, zero pomyslow na spedzanie czasu, ale ponarzekac sobie lubi.
odpiórkuj się od mojego męża ;)
wan napisał(a):Wszystko na mojej glowie czasem czuje jakbym miala dwie prace jedna w biurze i druga jak wracam do domu pranie sprzatanie gotowanie, czuje sie po prostu nie doceniana. Nie wiem moze powinnam zajac sie soba i sie nie przejmowac. Nie wiem Wy tez tak macie?
Macie :) I czasem narzekacie a czasem się cieszycie, że mogę się nim tak zaopiekowac i poczuc się prawdziwą kura domową :D wan napisał(a):Czy facetow nie da sie zmienic?
Mój znajomy kiedy po kolejnym kryzysie małżeńskim, awanturze o podział obowiązków i role mężczyzny w małżeństwie, usłyszał "ja Ciebie chyba nigdy nie zmienię!" złozył pozew o rozwód.
wan napisał(a): Uslyszalam kiedys ze faceci maja lepiej po zamazpojsciu a kobiety wrecz przeciwnie i chyba to prawda. A wydawalo mi sie ze bedziemy raczej nowoczesnym, partnerskim zwiazkiem.
Każdy w związku ma tak, jak sobie razem z partnerem ułoży. Ja na przykład mam lepiej ;) Nie muszę po chleb latac, śmieci wyrzucac i wieczorem wskakuję do ciepłego łóżka ;)
wan napisał(a): Dzis w ramach protestu nie robie obiadu niech sobie odgrzeje z wczoraj.
Lepiej mu koszuli nie uprasuj. Facet głody=facet z fochem ;)

Gość 0

2010-12-23 o godz. 10:37

Nie powiem, moj mazpomaga mi jezdzi ze mna na zakupu ( po kilki bardziej dosadnych uwagach co do jego miny znudzonej rozdraznionej nerwowej itd juz nie marudzi i grzecznie łazi za mna z koszykiem po hipermarkecie), rece nie uginaja mi sie od ciezkich siat z zakupami (no chyba ze sama jestem w sklepie i przesadze z zakupami), robi kanapeczki jak poprosze, herbatke praktycznie zawsze mi zrobi, jestem z tych leniówców ze jak zalegne na kanapie to juz nic mi sie nie chce i wtedy maz mi pod nos podtyka to co chce:) ). Generalnie stawiam na swoim bardzo bardzo czesto, pralka robi pranie i korona zgłowy mi nie spadnie jak wsadze do niej ubrania. On mi pomaga ale po dłuzszej chwili oczywiscie i poproszeniu setny raz . Chyba normalny facet i tego sie raczej nie czepiam.
Chodzi mi bardziej o takie lenistwo "umysłowe-po 18 albo pozniej i w wolne dni wyyobrazni nie włanczam" brakuje mi tej iskry, żywiołowości, zaskakujacych pomysłów z jego strony, bo reszte jakos zniese :) chce tylko zeby ten nasz wspolny czas nie wiał nuda i nie chjcew ciagle ja wymyslac co robimy , bo co bedzie za 20 lat ;(

Szynia 0

2010-12-23 o godz. 13:57

Malgonia napisał(a):Nie powiem, moj mazpomaga mi jezdzi ze mna na zakupu ( po kilki bardziej dosadnych uwagach co do jego miny znudzonej rozdraznionej nerwowej itd juz nie marudzi i grzecznie łazi za mna z koszykiem po hipermarkecie), rece nie uginaja mi sie od ciezkich siat z zakupami (no chyba ze sama jestem w sklepie i przesadze z zakupami), robi kanapeczki jak poprosze, herbatke praktycznie zawsze mi zrobi, jestem z tych leniówców ze jak zalegne na kanapie to juz nic mi sie nie chce i wtedy maz mi pod nos podtyka to co chce:) ). Generalnie stawiam na swoim bardzo bardzo czesto, pralka robi pranie i korona zgłowy mi nie spadnie jak wsadze do niej ubrania. On mi pomaga ale po dłuzszej chwili oczywiscie i poproszeniu setny raz . Chyba normalny facet i tego sie raczej nie czepiam.

To mój mąż jest nienormalny w takim razie ;) ale mi to nie przeszkadza :P

A co do spędzania wolnego czasu i uatrakcyjniania związku, to czy zawsze Twój mąż był tak biernie nastawiony? Ja od swojego kiedyś usłyszałam, że on do tego nie ma głowy, ale za to może się wykazać w innych zadaniach i tym sposobem ustaliliśmy, że to ja biore na siebie role kaowca rodziny. Nie przeszkadza mi to absolutnie, czerpię z tego radość, zwłaszcza, że moich sił nie pochłaniają tak prozaiczne ;) czynności jak prasowanie czy sprzątanie.

Czy organizowanie wolnego czasu jest takim ciężkim zadaniem?
A może Ci chodzi o zaangażowanie w związek?

Kerala 0

2010-12-23 o godz. 16:48

wan napisał(a):Co do sprowadzania nowoczesnosci do gotowania to chcialam raczej lepiej zobrazowac sytacje, przed oczami pojawil mi sie stereotyp kury domowej, ale tak naprawde co oznacza nowoczesnosc w zwiazku? Czy jest to tylko piekna idea a zycie zyciem bo wiecie co tak naprawde staram sie przywolac w pamieci jakis przyklad zwiazku naprawde nowoczesnego tzn takiego w ktorym oboje sa partnerami na rownym zasadach przynajmniej ja to tak pojmuje i szczerze mowiac wsrod moich znajomych i rodziny trudno mi znalezc taka pare. Wiec moze sie oszukujemy??
Co do wiary mojej naiwnej w to co mowia inni nie jestem w stanie tego pokonac wiec pozostaje sluchac tylko madrych ludzi :)
Tak czy inaczej ciekawa jestem waszych opinii

nie mam pojęcia, czym jest nowoczesność w związku, bo nigdy mnie ta kategoria nie interesowała. Podobnie jak kategoria partnerstwa, w które po pierwsze nie wierzę, a po drugie uwazam, że jako idea jest bardzo szkodliwe.
Związek moim zdaniem nie jest od tego, aby być nowoczesnym, partnerskim czy jakimś tam. Jest umową dwojga ludzi, którą- w co wierzę- zawarli oboje świadomie. Opiera się ta umowa na miłości oczywiscie, ale też na odpowiedzialności i zgodzie na wspólne dojrzewanie w życiu. Oraz wzajemną naukę. Oraz na to, że kiedy jednemu jest źle to drugie ciągnie dyszel wózka nie rozliczając pierwszego z roboczogodzin. A kiedy to drugiemu jest źle- nie przedstawia pierwszemu rozpiski, z której wynika, co mu się w tej sytuacji należy i do czego ma prawo.

Jeszcze jedno słowo o gotowaniu: być może jestem pod tym względem skrzywiona, to możliwe, ale ja uważam gotowanie dla rodziny za coś więcej niż sztandar (nie)zależności ideologicznej.
Rodzinę buduje się również- a być może nawet przede wszystkim- wokół stołu. Jesli robi to mąż to nic nie szkodzi, ale jesli zona uważa, iż "nie miałaby tak dobrze" gdyby skruszyła swój ideologiczny beton akurat w tej kwestii- to mnie się zapala czerwone światełko.
Dopóki wszystkie świadczenia na rzecz domu traktuje się w kategoriach dawek i zwrotek, dopóty partnerstwo jest tak naprawdę niewolą, tyle że opakowaną w nowoczesny papier.

kerala

Corgi 0

2010-12-23 o godz. 16:53

Wan, a jak było u Was przed ślubem ? Tak samo jak teraz ? Pomagał Ci wtedy w domowych obowiązkach ?

Gość 0

2010-12-23 o godz. 17:33

Szynia napisał(a):
Czy organizowanie wolnego czasu jest takim ciężkim zadaniem?

Nie nie jest takim ciezkim zadaniem, ale ja tez bym chciała czasami przyjsc na gotowe a nie wciaz sama szukac planowac a potem usłyszec bo zawsze jest tak jak ty chcesz!. Chciłabym byc raz na jakis czas czyms zaskoczona . Zeby nasz zwiazek nie konczył sie na pracy i obowiazkach domowych. Zeby wspolne spedzanie czasu nie ograniczało sie do zalegania na kanapie i wsadzenie tyłka do auta zeby podjechac do miasta cos zjesc. o to chodzi, czasami chciałabym tez cos dostac a nie tylko dawac.

Gość 0

2010-12-23 o godz. 21:03

Ale zauważcie, że my same mamy coś przestawione w główkach! ;)

Jeśli facet we własnym domu sprząta, pierze, gotuje, robi zakupy itp. to mówimy, że "on mi pomaga"...

Czyli nie : dwie osoby razem żyją, jedzą, brudzą we dwójkę itp. i razem dbają o swój dom, tylko to jest obowiązek kobiety, a facet może "jej pomagać" w wypełnianiu tego obowiązku...

Kerala 0

2010-12-24 o godz. 01:40

Oleta napisał(a):
Jeśli facet we własnym domu sprząta, pierze, gotuje, robi zakupy itp. to mówimy, że "on mi pomaga"...

Czyli nie : dwie osoby razem żyją, jedzą, brudzą we dwójkę itp. i razem dbają o swój dom, tylko to jest obowiązek kobiety, a facet może "jej pomagać" w wypełnianiu tego obowiązku...

jesli mówi tak pracująca zona pracujacego męza to jasne, masz rację.
Jednak często mówią tak zony niepracujące/na urlopach macierzyńskich czy wychowawczych i wówczas to naprawdę IMHO jest pomoc ze strony męża.

kerala

joasia_de 0

2010-12-24 o godz. 07:38

mój D. pracuje po 10-12godzin dziennie, śpi po 6 to na prawdę w tych co mu zostaną nie będę mu zawracała głowy gotowaniem, sprzątaniem, robieniem zakupów czy innych rzeczy. po prostu przychodzi na gotowe, cieszę się, że jak wraca to z taką ciekawością zagląda w garnki lol i że co bym nie zrobiła mu smakuje 8) poza tym umie docenić to, że jest czysto, bo słyszę od niego nie raz, że u nas w domu to oni nigdy nieporządku nie widział na zakupy czasem pójdzie sam, ale to raczej z własnej woli, bo po prostu chce zobaczyć co tam jest albo kupić coś po swojemu.
a ja pracuję na pół etatu, studiuję także też nie mam całego dnia na głupoty i jak dojdą do tego te właśnie obowiązki domowe to w sumie czasu nie zostaje mi za wiele.
i wstaję z nim rano, robię mu śniadanie i kanapki do pracy ;) i moim zdaniem nasz związek jest nowoczesny, bo wiem, że zawsze mogę na niego liczyć i że jak mieszkaliśmy w Berlinie i on przez miesiąc nie miał pracy to ja przychodziłam do domu "na gotowe" :D
ale jeśli chodzi o drugą stronę medalu i o tym co piszecie, że brak facetom weny twórczej, jeśli chodzi o organizowanie Waszego życia, to u mnie jest podobnie choć zwalam to na pracę i ogólne zmęczenie. ale też powiedziałam mojemu D., że oczekuję od niego, aby to on coś zorganizował i daję mu konkretne zadania lol np. walentynki w tym roku(ja mam w ten dzień 2 egzaminy ), ponieważ ja zajęłam się organizacją wesela od strony papierkowej to chciałabym, żeby on znalazł dla nas restaurację i zorganizował podróż poślubną (oboje wybraliśmy gdzie, a on ma się zająć znalezieniem hotelu, opracowaniem trasy, zwiedzania itp.).narazie dodaję do tego wytłumaczenie:wiesz kochanie ja nie będę miała na to czasu np. przez egzaminy albo to jest w końcu nasz ślub, a nie mój, a nie wyrzucam mu tylko, że mi nie pomaga i nic nie robi i w ogóle ;) i choć organizacja sprawia mi mnóstwo frajdy, mogłabym planować na 10 lat do przodu to właśnie ta chęć bycia czasem zaskoczoną i żeby nie było wszystko tak jak ja chce jest u mnie duża ;) a to, że narazie nie wychodzi to z jego inicjatywy, ale za moją podpowiedzią to trudno, ale może z czasem załapie i będzie sam coś wymyślał
aha, ale wiem, że jeśli już coś zrobi to nie należy wtedy krytykować, bo to może każdego zniechęcić 8) i bardzo muszę się hamować, żeby nie wyrazić swojego zdania na wszystko ;)

Gość 0

2010-12-24 o godz. 10:43

Kerala napisał(a):Oleta napisał(a):
Jeśli facet we własnym domu sprząta, pierze, gotuje, robi zakupy itp. to mówimy, że "on mi pomaga"...

Czyli nie : dwie osoby razem żyją, jedzą, brudzą we dwójkę itp. i razem dbają o swój dom, tylko to jest obowiązek kobiety, a facet może "jej pomagać" w wypełnianiu tego obowiązku...

jesli mówi tak pracująca zona pracujacego męza to jasne, masz rację.
Jednak często mówią tak zony niepracujące/na urlopach macierzyńskich czy wychowawczych i wówczas to naprawdę IMHO jest pomoc ze strony męża.

kerala

No własnie to miałam na myśli, że często słyszę taki tekst od pracujących żon. A i sama nie dam głowy, czy tak nie mówię, choć oboje pracujemy

Znam nawet sytuację rodziny, gdize ona pracuje, a on rzucił pracę, bo mu nie odpowiadała i postanowił zostać...pisarzem! Siedzi więc w domu i pisze co mu natchnienie dyktuje ;) a ona leci z roboty z zakupami, potem gotuje, pierze, prasuje itp.

I jeszcze potrafi sie rozczulić jaki to on dobry, posprzątał wczoraj, jak on jej pomaga!

wan 0

2010-12-24 o godz. 11:04

kerala

No własnie to miałam na myśli, że często słyszę taki tekst od pracujących żon. A i sama nie dam głowy, czy tak nie mówię, choć oboje pracujemy

Znam nawet sytuację rodziny, gdize ona pracuje, a on rzucił pracę, bo mu nie odpowiadała i postanowił zostać...pisarzem! Siedzi więc w domu i pisze co mu natchnienie dyktuje ;) a ona leci z roboty z zakupami, potem gotuje, pierze, prasuje itp.

I jeszcze potrafi sie rozczulić jaki to on dobry, posprzątał wczoraj, jak on jej pomaga!

No właśnie czy to nie jest tak że same jestesmy sobie winne, matkujemy facetom, godzimy sie na zastana sytuacje a póżniej nagle przychodzi olśnienie, z waszych wypowiedzi wyłania sie jednak moim zdaniem niezbyt kolorowy obraz, to jednak my kobiety wciąż zajmujemy sie domowym ogniskiem, podtykamy wszystko pod nosy naszych zapracowanych polówek, usprawiedliwiamy sie same przed soba ze przeciez on zmeczony, ze ja mam mniej pracy, ze wczesniej do domu wracam, i tak to kolo sie kreci nie zmieniony schemat kobiety zajmujacej sie domem, z malymi wyjątkami oczywiscie.