Styl.fm
Podobne tematy
Kategorie pytań

Doosia 2010-09-26 o godz. 14:54, odsłony: 8235 0

Ja nie chcę być tą Matką Chrzestną :(

Macie może pomysł jak się wykręcić od bycia Matką Chrzestną?
jedna kuzynka mnie poprosiła o to i ja z grzeczności się zgodziłam, ale zupełnie mi to teraz nie na rękę, bo:
1. to jest na drugim końcu Polski i dojazd we własnym zakresie
2. finansowo nie jestem przygotowana na taki wydatek jak drugi chrześniak (za rok mój pierwszy chrześniak przystępuje do komunii i to dopiero będzie wesoło :( )

no i teraz kombinuję co zrobić, bo nie chcę kobity urazić...

Odpowiedzi (64) Kategoria: Czas wolny Ostatnia odpowiedź: 2010-09-30, 14:14:09 Tagi: , ,

Najnowsze / Najstarsze

Gość 0

2010-09-26 o godz. 15:54

Doosia, przykro mi, ze tak nie w pore Cie poprosili, ale powiem szczerze, wyjscia nie widze. Wiadomo, ze takiej prosby sie nie odmawia..
Ja moge Ci powiedziec, ze nigdy nie bylam matka chrzestna i troche zaluje... choc rozumiem problem z wydatkami.

Moze pomysl sobie, ze skoro to jest faktycznie na drugim koncu Polski, to zrozumieja, jesli bedziesz sie widywala z chrzesniakiem/chrzesniaczka rzadziej.. a takie wieksze wydatki z tym zwiazane nie beda sie powtarzac co roku.. :)

karola78 0

2010-09-26 o godz. 16:05

Moja przyjaciółka mnie prosiła o bycie chrzestną jej syna. Na początku też się zgodziłam, ale później to odkręciłam, bo:
- jestem chrzestną już jednego dziecka i widzę, że się nie sprawdzam (nie chodzi o finanse lecz światopogląd),
- wtedy starałam sie o dziecko i nie było łatwo, powiedziłam, że będzie to dla mnie bolesna sytuacja.

Takie były moje powody rezygnacji z bycia chrzestną, nie wiem czy w twoim przypadku będą odpowiednie. Chociaż odległość może być argumentem, że nie będziesz mogła mieć takiego kontaktu z dzieckiem jakbyś chciała.

Wymienione przez Ciebie argumenty nie nadają się do powtórzenia rodzicom dziecka. No chyba, że im zależy tylko na kwestii finansowej.

Gość 0

2010-09-26 o godz. 16:11

karola78 napisał(a):- wtedy starałam sie o dziecko i nie było łatwo, powiedziłam, że będzie to dla mnie bolesna sytuacja.

Takie były moje powody rezygnacji z bycia chrzestną, nie wiem czy w twoim przypadku będą odpowiednie. Chociaż odległość może być argumentem, że nie będziesz mogła mieć takiego kontaktu z dzieckiem jakbyś chciała.

Doosia, to jest powod do rozpatrzenia.. :)
Mnie osobiscie byloby przykro, gdyby ktos, kogo poprosze o to, nie zgodzil sie.. ale tez wiem, ze bede wybierac na chrzestnych osoby mi naprawde bliskie.

Gość 0

2010-09-26 o godz. 16:18

Moja przyjaciółka ostatnio została poproszona przez kogoś ze swojej dalszej rodziny o bycie chrzestną, ale odmówiła tłumacząc, że ona nie chodzi regularnie do kościoła i w dodatku żyje facetem bez ślubu, więc co z niej za przykład chrześcijańskiego życia... Było trochę "kwasów", ale w końcu przyjęli to do wiadomości.

Gość 0

2010-09-26 o godz. 17:52

Razem z moją siostrą cioteczną już w dzieciństwie wymyśliłyśmy sobie, że będziemy chrzestnymi naszych dzieci i to ma znaczenei bardziej emocjonalne niż finansowe (kiedy zostawałam Chrzestną byłam studentka na utrzymaniu rodziców). Dziewczyny nie dajmy się zwariować z tym materialnym podejściem. Czy same oczekiwałyście od swoich Chrzestnych gwiazdki z nieba? Moja siostra ma dwóch synków i każdy oczekuje prezentu jak to dziecko. Nie wyróżniam mojego Chrześniaka czymś lepszym niz dla jego brata. Za dwa tygodnie Komunia, umówiłam się z siostrą na kasę wedle uznania. Nie usłyszałam nie mniej niż:). Nie obchodzą mnie te bzdury z gazet, że powinnam kupic skuter albo laptopa. Nawet gdyby były takie sugestie a zwłaszcza wtedy chyba poprzestałabym na bombonierce. Moja siostra obdarowuje mojego Piotrusia sprzętami po swoich chłopcach i to jest gest, trzymać w małym mieszkaniu wózek, słonia na biegunach, karuzelki, zabawki i co lepsze ubranka dla dziecka, o którym nie wiadomo było czy się wogóle kiedyś pojawi.
Od ewentualnego spełniania drogich zachcianek są rodzice a nie dziadkowie, ciotki i inni. Trochę off topic ale nikt mi nie wmówi, że lepsza ciotka od wielkiego dzwonu ale z gestem od tej, która pamięta o zyczeniach na urodziny, wspólnie bawi się i rozmawia z dzieckiem, kiedy je odwiedza i da wsparcie wtedy, kiedy naprawdę jest taka potrzeba a nie żeby pokazać się przed innymi.

Gość 0

2010-09-26 o godz. 19:17

tylko czasem proszą cię o bycie chrzestna osoby z którymi nie jesteś blisko związana i w sumie wcale nie chcesz tworzyć takiej więzi pomiędzy sobą a ich dzieckiem - po co dziecku chrzestny którego widzi dwa-trzy razy w życiu? ... ja bym powiedziała, że nie jestem w stanie poświecić dziecku czas i dawać przykład życia - co należy poniekąd do obowiązków chrzestnej; opcja ze staraniami o dziecko tez jest dobra, tu każdy powinien zrozumieć

kurupira 0

2010-09-26 o godz. 20:30

a nie możesz po prostu skłamać, że jesteś w ciąży? U nas istnieje przesąd, że kobieta w ciąży nie może być chrzestną bo odbiera szczęście własnemu dziecku. W końcu to i tak dalsza rodzina z drugiego końca Polski to i tak nie będą potem się dopytywać, albo potem powiecie, że test oszukał lub po prostu fałszywy alarm.
Ja tak zrobiłam - miałam podobną sytuacje jak ty ;)

Gość 0

2010-09-26 o godz. 21:55

Trudna sytuacja. Może rzeczywiście skłamać że jesteś w ciąży

Dodam tylko że ja sama mam trzech chrześniaków i mój mąż też ma już trojkę lol Jakoś dajemy radę ;)

Gość 0

2010-09-26 o godz. 22:04

Wybaczcie, ale pomysł z ciążą jest moim zdaniem po prostu idiotyczny

Moniqueee 0

2010-09-26 o godz. 22:05

Dżej napisał(a):Wybaczcie, ale pomysł z ciążą jest moim zdaniem po prostu idiotyczny
bo jest idiotyczny :|

Gość 0

2010-09-26 o godz. 22:07

Dżej napisał(a):Wybaczcie, ale pomysł z ciążą jest moim zdaniem po prostu idiotyczny Fakt - abstrahując od tego, że głupio kłamać i przyjmować od nich szczere i serdeczne gratulecje przez telefon to w dodatku może się okazać, że oni wcale nie przesądni i powiedzą "My się tym nie przejmujemy! I tak chcemy cię na chrzestną!" I co? Wtedy następny wykręt...?

zieleniack 0

2010-09-26 o godz. 22:08

Dżej napisał(a):Wybaczcie, ale pomysł z ciążą jest moim zdaniem po prostu idiotyczny
a mnie on jakoś zniesmacza... no i jest egoistyczny, bo a nuz rodzina się przejmie, zacznie cieszyc, a potem co, kłamać, że pomyłka czy że poronienie moze? :/ mi sie osobiscie nie podoba i odradzałabym takie rozwiązanie....

m. 0

2010-09-26 o godz. 22:17

Wy chyba sobie żartujecie o argumencie ciążowym :o
I co tydzień potem zadzwonić zalewając się łzami, że niestety poroniłaś

Trochę to tchórzliwe i conajmniej nieodpowiedzialne!

zieleniack 0

2010-09-26 o godz. 22:18

m. napisał(a):Wy chyba sobie żartujecie o argumencie ciążowym :o
I co tydzień potem zadzwonić zalewając się łzami, że niestety poroniłaś

Trochę to tchórzliwe i conajmniej nieodpowiedzialne!

wg mnie to niedojrzałe po prostu....

Gość 0

2010-09-26 o godz. 22:19

zieleniack napisał(a):m. napisał(a):Wy chyba sobie żartujecie o argumencie ciążowym :o
I co tydzień potem zadzwonić zalewając się łzami, że niestety poroniłaś

Trochę to tchórzliwe i conajmniej nieodpowiedzialne!

wg mnie to niedojrzałe po prostu....

ja bym sie jedynie bala, ze zapesze..

zieleniack 0

2010-09-26 o godz. 22:21

Kasia_G napisał(a):zieleniack napisał(a):m. napisał(a):Wy chyba sobie żartujecie o argumencie ciążowym :o
I co tydzień potem zadzwonić zalewając się łzami, że niestety poroniłaś

Trochę to tchórzliwe i conajmniej nieodpowiedzialne!

wg mnie to niedojrzałe po prostu....

ja bym sie jedynie bala, ze zapesze..
,

ja bym sie akurat o to bała najmniej - "zapeszanie" to tez swego rodzaju przesąd ;P

Gość 0

2010-09-26 o godz. 22:23

Wiecie co, ten pomysł z ciążą rzeczywiscie chyba idiotyczny jest

Gość 0

2010-09-26 o godz. 22:26

zieleniack napisał(a):
ja bym sie akurat o to bała najmniej - "zapeszanie" to tez swego rodzaju przesąd ;P

Jesli staranie sie o bejbika trwa dlugo, to czlowiek na wszelki wypadek losu nie kusi, i przesadami zaczyna sie przejmowac.. ;)

Gość 0

2010-09-27 o godz. 08:12

Zupełnie nie rozumiem pretekstu z ciążą. Osobiście bym wolała szczerą odpowiedź, że ktoś się nie czuje, że będzie dobrym chrzestnym, niż wymyślanie i kłamanie.
To, że ja sobie wymyśliłam, że ktoś będzie dobrym chrzestnym, nie znaczy, że on chce wziąć taką odpowiedzialność.

Gość 0

2010-09-27 o godz. 08:28

kurupira napisał(a):a nie możesz po prostu skłamać, że jesteś w ciąży?
Po prostu??
No jak dla mnie to troche...hmmm... Ciąża jest zbyt powaznym tematem, wiele z nas się o nia stara i ma problemy z zajściem i zeby zartowac/klamac na ten temat.... To chyba nie na miejscu. To kłamstwo nie jest dobrym argumentem, którym można sobie żonglować, tak mi się wydaje.
No ale wszystko zalezy od podejscia konkretnej osoby.

Moim zdaniem, odległość jest dobrym argumentem. Nie chcesz byle jak "odbębnić" roli chrzestnej, a odległość niestety nie będzie sprzyjac dobrym relacjom z dzieckiem. Ja sama mieszkam w Wawie, a moja 3-letnia Chrześnica 400km stąd i czasami mam naprawdę wyrzuty sumienia, jak odwiedzając ją raz na 2 miesiące ona płacze i nie do konca mnie poznaje :(