Styl.fm
Podobne tematy
Kategorie pytań

Gość 2010-07-12 o godz. 16:38, odsłony: 14384 0

Co zrobić, gdy pracodawca nie chce zapłacić za urlop?

Prosze o rade do czego mam prawo w stosunku do mojego rpacodawcy. Sprawa wyglada tak: kiedys pracowalam u niego na umowe zlecenie, umowy nigdy w życiu nie widziałam na oczy i nie podpisywałam -ale on twierdzi, ze w um. zlecenie nie musi byc forma pisemna. Miałam tam pracowac na zlecenie do ukonczenia studiów i tak tez sie stało. W miedzyczasie zaszłam w ciazy i w momencie gdy konczyła sie um. zlecenie pracowadawca spytał mnie co dalej: a ja na to,że jestem w ciązy i chce dalej pracowac więc jesli chce to moge pracowac na um. o pracę - oczywiscie nie było mu to na reke. Nie nalegałam, nie błagałam on miał sie zastanowić. Potem zgodził sie na um. o prace od września na warunkach takich, że kwota wynagrodzenia z umowy jest fikcyjna a ja w rzeczywistosci bede dostawac połowe z tego, i jak tylko się mi skonczy urlop macierzynski to sie zwalniam. Pracowałam, pracowałam...aż w końcu urodziłąm i będąc w szpitalu na położnictwie przyszła zona mojego pracodawcy z umową o pracę do podpisania - 4,5 miesiąca po teoretycznym rozpoczęciu pracy na um. o pracę. Wtedy w szpitalu podpisałam te umowę i listy obecności za przepracowane miesiące ( bo oczywiście w pracy nie było czegoś takiego jak lista obecności). Potem miałam macierzynski i chcałąm choć miesiąc ur wychowawczego i sie zwonić. Na co pracodawca odpowiedział...a czemu miesiąc proszę sobie wziąść pół roku czy rok.Skoro tak zasugerował to tak zrobiłam i jestm na urlopie wychowawczym. I niedawno otrzymałam od mojego pracodawci pit o wynagrodzeniu za urlop wypoczynkowy - tylko szkopuł w tym, że on mi nie zapłacił za urlop wypoczynowy - któruy wykorzystałam po macierzyńskiem. Więc chciałąm by wypąłcił mi te nalezne wynagrodzenia, które poświadczył pitem, na co on stwierdził, że ......."on przecież mi to zapłacił - kiedy? - gdy byłam w szpitalu i podpisywałam umowe." Wiem na pewno, że nic takiego nie podpisywałam, bo nigdy przez te kilka lat pracy u niego nie widziałm na oczy listy płac.Dodam, że przy rozmowie z nim zarzucił mi, że jestem nie fer bo miałąm już nie pracować po um. zlecenie.I teraz pytanie: jak mam wyegzekwować nalezne mi wynagrodzenie za urlop wypoczynkowy? Co jesli on podrobił mój podpis na fikcyjnej liście płac? Czy miał prawo podpisywac ze mna um. o prace 4,5 miesiaca po jej rozpoczęciu? Czy może twierdzić, ze zapąłcił mi za urlop jeszcze przed jego wykorzystaniem - bo skoro jak twierdzi płącił mi w szpitalu, to skąd mógł wtedy wiedziec czy ja bede wykorzystywała wypoczynkowy, skoro ja tego wtedy jeszcze nie wiedziałam?Czy moge zlożyć wczesniejsze wypowiedzenie um.o pracę jeszcze bedąc na wychowawczym - czyli, ze po wychowawczym nie wracam do rpacy, tylko wraz z jego kńcem kończy się też stsounek z tym beznadziejnym pracodawcą?Dziewczyny co Wy na to? Pomóżcie. Nie chce się włuczyc po sądach, bo wciaż wiąże mnie umowa z nim i nie chce żeby mi spieprzył świadectwo pracy.

Odpowiedzi (47) Kategoria: Poważne tematy :: Porady prawne Ostatnia odpowiedź: 2010-08-17, 19:23:56 Tagi: , ,

Najnowsze / Najstarsze

Gość 0

2010-07-12 o godz. 17:38

Jeżeli nie chcesz iść do sądu to nie widzę sposobu na odzyskanie pieniędzy. Tylko wyrok zasądzający da ci możliwość egzekucji świadczenia od pracodawcy - jeżeli nie wykona wyroku dobrowolnie - pomoże ci komornik.
Sam z siebie raczej pracodawca tych pieniędzy Ci nie da, skoro robi takie przekręty. Szczerze mówiąc dziwię się, że nie zabiegałaś o umowę o pracę na papierze, ani o ZUS RMUA lub przysłowiowe "odcinki od pensji" (tak, tak takowe istnieją 8) ). Pracodawca ewidentnie nadaje się na postępowanie w PIP, wystarczy zawiadomienie ;)

Gość 0

2010-07-12 o godz. 20:00

Kasia ja zabiegałam o umowe na papierze i tego typu rzeczy. Zawsze na moje pytanie kiedy przyniesie pan umowe do podpisania odpowiadał "w poniedziałek", na moje ponowne pytanie "który poniedziałek" odpowiadał "najbliższy".... tak w kółko. W zusie byłam sprawdzać czy odprowadza składki i wszystko tam było ok.
Z perspektywy czasu żałuję, że w ogóle podpisałm wtedy w sz[italu te umowe, bo go nagliło, bo miał kontrole z zus i musiał im donieśc kopie mojej umowy. Mogłam po portu powiedizeć, ze to nie czas i miejsce na takie rzeczy. No ale człowiek młody, głupi i uczy sie na błędach.

A co do sądu....mam wielką ochote skierować sprawe do sądu, ale obiawiam sie ze bedzie to samo co w przypadku mojego męża, który przegrał sprawę bo pracodawca podłożył fikcyjne papiery, fałszywe zeznania śwaidków a nasi świadkowie zostali uznani za "niewiarygodnych". No i musielismy do tego jeszcze dopłacić za koszty zastępstwa procesowego. A mój szef to cwaniak nad cwaniaki i bedzie robił wszytko ewentualnie w sądzie, żeby tylko mnie udupić. więc chyba nie warto czasu, nerwów i kasy.
Zobaczymy co bedzie dalej, bo ma mi pokazac te zekome listy płac, których ja na czy nie widziałam.

Gość 0

2010-07-12 o godz. 20:34

Jesli rzeczywiscie pracodawca bedzie dysponował Twoim podpisem potwierdzajacym otrzymanie wynagrodzenia - to generalnie poopa blada ;)
I moim skromnym zdaniem, to nawet specyficzne okolicznosci związane ze złożeniem tego podpisu w żaden sposób nie gwarantują sukcesu w ewentualmym sporze sądowym :(

Gość 0

2010-07-12 o godz. 20:58

Strasznie pokręcona ta sprawa :|
1. Skoro pracodawca twierdzi, że ci za ten urlop zapłacił to porównałabym te listy obecności z twoim rzeczywistym urlopem (jeżeli w dniach "urlopowych" jest podpis to czarno to widzę). A może masz wnioski urlopowe?
2. Jeżeli dostałaś pieniądze do ręki - pracodawca musi mieć twoje pokwitowanie; jeżeli na podane konto - sprawdź, czy pieniądze wpłynęły i sprawdź wysokości konkretnych składników wynagrodzenia (np. z comiesięcznych twoich "wydruków"). Jeżeli podpisywałaś tylko listę obecności - sprawdź dokładnie swoje papiery u pracodawcy.
3. Jeżeli zbierzesz dowody, że nie dostałaś świadczenia - masz szansę, bo to, że dostałaś od pracodawcy PIT nie oznacza, że świadczenie rzeczywiści Ci wypłacił.

Gość 0

2010-07-13 o godz. 05:41

KAsiu listy obecności były podpisywane za kilka miesięcy hurtem. Od rozpoczęcie pracy miałam jeden dziwń urlopu i tego dnia nie ma podpisy na liście obecności. Nie było czegoś takiego jak wnioski urlopowe
Pieniędzy nie dostałam w ogóle- ale on twierdził, że dał mi do ręki i ma to pokwitowane w liscie płac - co jest nieprawdą. Nie dostawałam czegoś takiego jak comiesięczne wydruki ze skąłdnikami wynagrodzenia. A wynagrodzenia nigdy nie płacił na konto tylko zawsze do ręki. Obawaim się tylko, że on poszedł na całość i podrobił mój podpis na jakeijs liście płac, którą zobacze pierwszy raz na oczy.

I żeby była jasność, wszystko co podpisywałam to umowa o pracę i lista obecności za dwa miesiące - nic poza tym.

Zobaczymy co on wymyśli i powie na zbliżającym sie spotkaniu.

Dzięki za pomoc i sugestie.

Gość 0

2010-07-13 o godz. 06:03

Zastanawia mnie jedna sprawa:
jeśli po macierzynskim byłaś od razu na urlopie wypoczynkowym to przy rozliczeniu miesiąca nie zauważyłaś, że nie dostałaś wynagrodzenia? (za okres przepracowany na umowę powinnaś dostać ok 15 dni - liczy się czas przed porodem + macierzyński) i zorientowałaś się dopiero jak przysłał PIT? :o

Też bylam na urlopie zaraz po macierzyńskim i co jak co, ale wypłatę kasy za dany miesiąc zauważyłabym w kilka minut po terminie, w którym powinnam ją otrzymać, niezależnie od sposoby jej wypłaty...

Gość 0

2010-07-13 o godz. 06:06

Hmmm - piszesz, że najpierw pracowałaś na umowę zlecenie - za ten czas nie ma urlopu. Dopiero od daty umowy o pracę przysługiwał Ci urlop, nie cały wymiar (20,26 dni), ale proporcjonalnie za każdy przepracowany miesiąc.
Może dlatego nie możesz się dogadać z pracodawcą... bo każde z was liczy go inaczej...

Gość 0

2010-07-13 o godz. 15:52

Nie nie w tym rzecz. Ilośc dni urlopu nie stanowi kwestii spornej. Ja pracowałam od września, więc wtedy miałam urlop liczony 2dni/miesiąc a juz od nowego roku przysługiwał mi normalnie urlop 20 dni.

MAr MAja moja firma nie robi czegoś takiego jak rozliczenie miesiąca, do którego pracownik ma wgląd. A ja po macierzyńskiem kontaktowałam się z pracodawcą celem ustalenia właśnie co dalej robimy itd. Nie wiedziałam czy po macierzynskiem jest wypoczynkowy a potem wychowawczy czy jak. Pracodawca tez nie wiedział i miał dać znać, jak w TYM CZASIE złożyłam wniosek o wycHOWAWCZY OD dnia zakończenia macierzyńskiego. A potem to mój szef wyjechał na drugi koniec Polski i nawet nie odbierał telefonów przez ten czas. Pod koniec roku dopiero udało mi sie do niego dodzwonić i wtedy się dowiedziałam, że miałąm urlop wypoczynkowy w pełnym wymiarze.==
Niestety ten pracodawca nie uznaje czegoś takiego jak jakiekolwoek rozliczenia z pacownikiem, poświadczenia itp, O głupie zaświadczenie o fakcie przebywania na wychowawczym upominałam się kilka tygodni i dopiero OPS dzwoniąc do niego osobiście wyporsił ten papierek. Także jedna wielka komedia

Dziewczyny jeszce jedny pytanie. Chcąc złożyć wypowiedzenie tak by po zakonczeniu wychowawczego nie wracać do pracy kiedy mam to zrobić jeśli mam 3 miesięczy okres wypowiedzenia - jeszcze będąc na wychowawczym i 3 mies. przed jego zakończeniem tak?

Gość 0

2010-07-13 o godz. 16:39

A na jakiej podstawie masz 3 miesięczny okres wypowiedzenia? Umowa o pracę (tylko ta liczy się do wypowiedzenia) trwa 4,5 przed porodem (tak napisałaś) + jakieś 4 miesiące macierzyńskiego + wiek twojego syna czyli razem ok 24,5 miesiąca. Prawo do 3 m-cy dostaje się po 3 przepracowanych latach czyli brakuje Tobie aktualnie 12 miesięcy. Na chwilę obecną masz 1 m-c wypowiedzenia.

Okres wypowiedzenia upływa w ostatnim dniu miesiąca następującego po miesiącu kalendzarzowym, w którym złożony był wniosek czyli składasz 1.06 - koniec umowy 31.07 (30.06 też koniec umowy 31.07). Najlepiej złożyć pod sam koniec miesiąca, bo wtedy krócej jesteś na wypowiedzeniu.

A tak z drugiej strony - domagasz się od pracodawcy przestrzegania zasad i przepisów ale sama sobie jesteś winna za obecny stan rzeczy. Pozwoliłaś mu na to, wspólnie łamaliście prawo, godziłaś się na takie traktowanie jako pracownika a teraz masz pretensje?
Sorry, ale zdecydowanie za późno.
Ten fragment to mnie rozwalił "...Potem zgodził sie na um. o prace od września na warunkach takich, że kwota wynagrodzenia z umowy jest fikcyjna a ja w rzeczywistosci bede dostawac połowe z tego..." Jak zgodziłaś się na takie warunki to nie dziw się, że gość olewa Twoje prawa na maxa.

Gość 0

2010-07-13 o godz. 18:18

MarMaja dziekuje za dogłębną krytykę, ale napisałam także...

mimina napisał(a):No ale człowiek młody, głupi i uczy sie na błędach.
...jednak to już umknęlo Twej uwadze.

A czy pozwalałam na taki stan rzeczy...ja się z tym nie zgodzę, bo domagałam się by wszytko była na papierze podpisane ale to że on z tego sobie nic nie robił to już chyba nie moja wina. Ciekawe co Ty bys zrobiła, zmusiłabys go wołami żeby ci przyniósł umowę? Na odległość wszytko wydaje się tak oczywiste i łatwe, tylko w praktyce nie łatwo walczyc i domagać się jeśli widzi się pracodawcę dwa razy na miesiąc przez 10 minut. No ale ja sama stwierdziłaś, sama jestem sobie winna...I pewnie zaraz napiszez, że to niemożłiwe by tak rzadko widywac swego pracodawcę, ze nie nie zgodziłabys sie na takie warunki jakie mi przedstawiono itd. itd.

Gość 0

2010-07-13 o godz. 18:43

Też mi się podobny kiedyś trafił.
Odeszłam od takiego pseudo "pracodawcy" po 3 miesiącach, bez oglądania się za siebie ... Nie mów, że to jest jedyny pracodawca w Twoim mieście...
Zgodziłaś się nawet na to, aby umowy zlecenia nie mieć na piśmie :o

Mam nadzieję, że faktycznie nauczyłaś się na błędach. Nie wiem, jak kobietom ma być lepiej w pracy skoro same godzą się na takie podłe traktowanie .
Ale to rzeczywiście Twój wybór. Ja mam trochę więcej szacunku do siebie i swoich umiejętności zawodowych.

Gość 0

2010-07-13 o godz. 18:44

MarMaja napisał(a):Ale to rzeczywiście Twój wybór. Ja mam trochę więcej szacunku do siebie i swoich umiejętności zawodowych.
I po co ten tekst?

Mimina prosi o radę, a nie pouczenia.. można sobie darować sądzę niektóre teksty

Gość 0

2010-07-13 o godz. 18:49

Carrie napisał(a):MarMaja napisał(a):Ale to rzeczywiście Twój wybór. Ja mam trochę więcej szacunku do siebie i swoich umiejętności zawodowych.
I po co ten tekst?

Mimina prosi o radę, a nie pouczenia.. można sobie darować sądzę niektóre teksty

Aby zamiast usprawiedliwiać się, nie dawała się wykorzystywac byle dupkowi, co sobie firmę założył i zaczęła korzystać z profitów szacunku do samej siebie. I tyle.

Gość 0

2010-07-13 o godz. 18:52

MarMaja napisał(a):Carrie napisał(a):MarMaja napisał(a):Ale to rzeczywiście Twój wybór. Ja mam trochę więcej szacunku do siebie i swoich umiejętności zawodowych.
I po co ten tekst?

Mimina prosi o radę, a nie pouczenia.. można sobie darować sądzę niektóre teksty

Aby zamiast usprawiedliwiać się, nie dawała się wykorzystywac byle dupkowi, co sobie firmę założył i zaczęła korzystać z profitów szacunku do samej siebie. I tyle.

No dobra, ale już się dała wykorzystać, poniosła tego stosowne konsekwencje i myślę, że sobie zdaje sprawę ze wszystkiego. I prosi o RADĘ a nie o moralizowanie, jaka to jest i że się wykorzystywać daje

Gość 0

2010-07-13 o godz. 18:56

MarMaja napisał(a):Carrie napisał(a):MarMaja napisał(a):Ale to rzeczywiście Twój wybór. Ja mam trochę więcej szacunku do siebie i swoich umiejętności zawodowych.
I po co ten tekst?

Mimina prosi o radę, a nie pouczenia.. można sobie darować sądzę niektóre teksty

Aby zamiast usprawiedliwiać się, nie dawała się wykorzystywac byle dupkowi, co sobie firmę założył i zaczęła korzystać z profitów szacunku do samej siebie. I tyle.

poza tym sorry ale chyba nie powinnaś się wypowiadać na temat szacunku miminy do samej siebie i jej umiejętności zawodowych i do tego jeszcze pisać, że masz go więcej; to że mimina nie postapiła wg Twoich ramek nie oznacza, że siebie nie szanuje....i zgadzam się z Carrie mimina poprosiła o poradę o nie krytykowanie jej postępowania i prawienie morałów;

Gość 0

2010-07-13 o godz. 19:03

wg moich ramek?
Prawo ogólnie obowiązujące to moje ramki :o
To co napisała mimina samo prosiło się o taki komentarz.

Gość 0

2010-07-13 o godz. 19:13

MarMaja napisał(a):wg moich ramek?
Prawo ogólnie obowiązujące to moje ramki :o
To co napisała mimina samo prosiło się o taki komentarz.

wiesz co nawet sie nie chce dyskutowac-napisałam wg twoich ramek bo napisałaś, że po kilku minutach opóźnienia upominałabyś się o wypłate a ona tego nie zrobiła....

i mimina nie prosiła się o komentarz na temat co zrobiła, jak z nią postąpiono itp. a o poradę co teraz ma zrobić- w googlach sprawdź różnicę między tymi słowami;

mimina przepraszam, za wtrącenie...oby udało Ci się rozwiązać tą sytuację;

Gość 0

2010-07-13 o godz. 19:15

MarMaja napisał(a):To co napisała mimina samo prosiło się o taki komentarz.
Skomentowałaś i co? Lepiej się z tym czujesz? Bo mimina na pewno nie

Sorry, ale taką podszytą kompletnym brakiem taktu krucjatę to można sobie nie powiem gdzie wsadzić

Gość 0

2010-07-13 o godz. 19:20

Carrie napisał(a):MarMaja napisał(a):To co napisała mimina samo prosiło się o taki komentarz.
Skomentowałaś i co? Lepiej się z tym czujesz? Bo mimina na pewno nie

Sorry, ale taką podszytą kompletnym brakiem taktu krucjatę to można sobie nie powiem gdzie wsadzić

Widzę, że zmieniłaś swój komentarz.
Trudno czuć się lepiej, gdy się widzi głupotę wokół siebie. Komentarz nie był dla głaskania tylko dla otrzeźwienia. Efekt na pewno osiągnęłam a krucjatę to zaczęłaś Ty. Ja wypowiedziałam swoje zdanie i tyle.

Gość 0

2010-07-13 o godz. 19:22

MarMaja napisał(a):Ja wypowiedziałam swoje zdanie i tyle.
Obrażając miminę. Brawo.